xman1
Facet Nowo Narodzony.org
 
 
 
 

raz 
Siedzę i czekam na córkę - mamy gdzieś pójść.  Czekam kilka godzin naprawdę, ale mówiąc szczerze czekam odkąd pamiętam.  Na lepsze instrukcje do życia, na pracę, na przelew, na zmianę pogody w domu.  Nauczyłem się z tym żyć, ale teraz tylko kotom wydaję się szczęśliwy w tym obrazie - przyglądając się życiu na balkonie i na drzewie, za szkłem. Dziś błękitne niebo w tle, a na nim pozornie pomalowane bloki z lat 60-tych pomiędzy historycznymi kamienicami.  Kiedy jest nareszcie gotowa, i krzyczy na mnie,tato,no już, już co ty robisz, czekam!  Wtedy budzę się z przemyśleń ... przemyślenia, które zawsze ratowały mnie od rzeczywistości, jakiej nie mogłem zrozumieć.  Pierwotnie nabrana forma wstydu za coś nawet w najpiękniejszych scenach siedziała, jak robak w płótnie cennego obrazu, który robi swoje permanentnie, aż do momentu utraty całych fragmentów tego obrazu. Pewne kalectwa udręczyły nas, mnie i moich braci, wychowanych w duchu sprawności, ale to było tajemnicą tego robaka. To już zupełnie inna historia, nie na dziś.  Teraz ten nonsens brzmi jak coś takiego, że nic nie zarabiam, że nic nie rozumiem, że nikomu nie służę, że jestem jakimś żywym trupem, który tylko ogarnia przestrzeń bezużytecznie.  Parę razy w życiu próbowałem zrobić coś z nimi, z tymi przemyśleniami, przychodzą jednak tuż przed snem albo kiedy czekam, kiedy jestem w autobusie, znikając kiedy wysiadam. Ale nie bardzo mi się to udaje, bo albo zasypiam, albo dzwoni telefon, albo krzyk, no już, nie widzisz! Czekam!!   ... Więc ruszamy, jak córka mówi nareszcie,i to ostentacyjne westchnienie. Dziś z koleżanką.  Idziemy jakąś ruchliwą ulicą i słyszę - jak tylko nastolatki potrafią rozmawiać, tysiąc słów na minutę, z których rozumiem tylko pojedyncze. Później, słowa no, no no, i przechodzą do innego tematu, już  allegro moderato w innej tonacji  ...  Znowu te przemyślenia, bo trwa piękny wiosenny dzień i myślę sobie a jednak może żyć warto. Nie mam szans wejść w rozmowę pomiędzy tak szybko myślących, i prawie mówię na głos, dzwieczny.I znowu słyszę,tato, czy ty nie możesz chodzić normalnie, wszyscy chodzą tu normalnie, zawsze musisz po swojemu.  To słowo normalnie i ton głosu, to przekonanie, lekkie oburzenie mnie uderzyło przez chwilę i wracam do prawidłowego miejsca na chodniku, jak normalny człowiek.  Ale wpadam w sen na chodząco bo jest ciepło ... Jestem z powrotem w moim rodzinnym domu, dom męskich dusz, na tronie którego rządziła matka, twardo, bo za dużo tych dusz było. Niestety, nigdy nie lubiła płci tej duszy, albo kompletnie jej nie rozumiała.  W zasadzie to dusza o uproszczonej konstrukcji w porównaniu z kobiecą, którą Bóg obdarował wielostronnością.  To nic dziwnego, że właśnie kobiety bywały spalone w czasach średniowiecznych.  Siła leży w obydwu płciach, niestety możliwości przemocy też.  Córka, kiedy była mała uważała konia za szczyt istot żywych, na pewno stawiła go ponad człowiekiem.  Ale była zawsze klaczą. Już wtedy wiedziała, że ogiery to niebezpieczne dziwaki. To dygresja, tylko myślę sobie, jak pomóc jej to wszystko ułożyć w głowie, by mogła, szanując własną duszę, dogadać się z tymi duszami o uproszczonej konstrukcji, które bywają równowarte, też niesamowite, bez których wiele rzeczy nie zostałoby zbudowane ani stworzone  ...nie wiem. Ale znowu krzyk Tato! ...


 
 
 
Wspierane przez Hosting o12.pl