xman1
Facet Nowo Narodzony.org
   Home      Co piszą inni      Koniec mężczyzn 4
Michelle, określająca samą siebie jako perfekcjonistkę, również ma swoje życiowe plany. Jest na psychologii i chce być terapeutką rodzinną. Po ukończeniu college’u złoży papiery do szkoły podyplomowej i będzie szukać stażu. Doskonale zdaje sobie sprawę z zasobów poradnictwa zawodowego na terenie kampusu. A jej narzeczony?

Michelle: On zmieniał kierunki, może 16 razy. W zeszłym tygodniu mówił, że chce być dentystą. W tym tygodniu to jest ochrona środowiska.
Erin: Czy on zmienił sobie kierunek znowu w tym tygodniu? Jeśli macie dzieci, to on na pewno zostanie w domu. Poważnie, co on chce robić?
Michelle: To zależy od dnia tygodnia. Pamiętasz, w zeszłym roku? To było bio. To wygląda na żart. Ale tak nie jest. To zabawne, ale tak nie jest.

Wśród studentów z rodzin o tradycyjnie najwyższych dochodach kulturowe zróżnicowanie płci na uczelniach prawie zanikło. Ale historia nie jest tak prosta. Bogatsi studenci mają tendencję, aby pójść do elitarnych szkół prywatnych, a one funkcjonują na własnych zasadach. Nieoficjalnie ustanowiły nową granicę w programach akcji afirmatywnej, z chłopcami grającymi rolę ubogich wnioskodawców wymagających dodatkowej pomocy. Badania przeprowadzone przez ekonomistów Sandy Baum i Eban Goodstein w 2003 r. wykazały, że w wybranych szkołach humanistycznych bycie mężczyzną podnosi szansę rekrutacji na studia z 6,5 do 9 punktów procentowych. Obecnie Amerykańska Komisja Praw Obywatelskich zamierza zbadać to, co niektórzy naukowcy sygnalizowali jako tajemnicę poliszynela, że prywatne szkoły dyskryminują w rekrutacji w celu utrzymania tego, co uważają za właściwą równowagę genderową.

Jennifer Delahunty, dziekan rekrutacji i pomocy finansowej w Kenyon College w Ohio, zdradziła tę tajemnicę w opinii zamieszczonej w New York Times z 2006 r. Równouprawnienie genderowe - pisała wtedy - jest jak słoń w składzie porcelany. Do dzisiaj - powiedziała mi -  problem nie zniknął.Typowa studentka zajmuje się procesem rekrutacjisama, ustawia rozmowy, organizuje wizytę w kampusie, prosi o spotkania z członkami wydziału. Ale ten college widział więcej niż jednego męskiego kandydata jak luzacko zasiada na kanapie, czasami z zamkniętymi oczami, a jego matka mówi mu, dokąd ma pójść i co zrobić. Czasami mówimy: „Jaki ładny esej jego mama napisała.”  To zabawne, ale też niczego nie zmieni.

Aby uniknąć przekroczenia niepożądanego progu 60 proc, administracyjni pracownicy w rekrutacji stworzyli język tłumaczący deficyt chłopców: „Mózg jeszcze się nie uruchomił.”, ”Wolność do gotowania.” „Obraz holistyczny”. Czasami Delahunty była tak zmartwiona „prze-kształceniem" kobiet i niedokształceniem mężczyzn, że - jak sama żartuje - stawała się coraz bardziej konspiracyjna.  Kiedyś zadzwoniła do swojej siostry, która jest pediatrą, by sprzedać jej najnowszą teorię: Może ci chłopcy są genetycznie podobni do kanarków w kopalni węgla kamiennego, pochłaniają tak dużo toksyn i złych wplywów środowiska, że ich DNA przesuwa się. Może są bardziej podatni jak te żaby, co uległy deformacji.

Oczywiście pewien procent chłopców w wieku 18 - 20 lat z powodu temperamentu nie nadaje się na studia, ale bez nich mają większe problemy ze znalezieniem swojego miejsca w dzisiejszym świecie. Czterdzieści - trzydzieści lat temu, gdybyś należał do stałej frakcji chłopców niechętnych do nauki w szkole średniej, miałbyś sposoby, aby przejść do głównego nurtu gospodarki - mówi Henry Farber, ekonomista Princeton. - Budziłeś się - i miejsca pracy istniały. Była dobra praca w przemyśle, więc można było robić przyzwoitą robotniczą karierę. Teraz tych miejsc pracy nie ma.

Od 1980 roku, odkąd kobiety zaczęły zalewać college, zapisanie się na studia przez mężczyzn wzrastało znacznie wolniej. W dodatku różnice rozpoczynały się już przed college’em.  W latach 90., różni autorzy i badacze zastanawiali się, dlaczego - jak się wydaje - chłopców spotykają niepowodzenia na każdym poziomie edukacji, od szkoły podstawowej w górę. Zidentyfikowano różnych winowajców: błędny feminizm, który potraktował normalnych chłopaków jako początkujących nękaczy (Christina Hoff Sommers); inna chemia mózgu (Michael Gurian); wymagający program, który koncentrował się na umiejętnościach werbalnych, a ignorował interesy chłopców (Richard Whitmire). Jednak wcale nie jest jasne, czy chłopcy stali się bardziej dysfunkcyjni lub zmienili się w jakikolwiek sposób. Natomiast szkoły, podobnie jak gospodarka, cenią obecnie umiejętność samokontroli, sprawność i precyzję werbalną, które wydają się przychodzić łatwiej młodym dziewczętom.

Naukowcy zasugerowali szereg rozwiązań. Narasta ruch wokół otwierania szkół i klas tylko dla chłopców, w poszanowaniu ich indywidualnych stylów uczenia się. Niektórzy ludzie uważają, że chłopcy powinni mieć możliwość chodzenia po klasie, lub mieć więcej czasu na testy, albo mieć zapewnione testy i książki odpowiednie dla ich interesów. W desperacji, by dotrzeć do chłopców, niektóre uczelnie utworzyły drużyny piłkarskie i wprowadziły programy inżynieryjne. Większość  tych specjalnych starań przypomina bardzo do nich podobne akcje afirmatywne proponowane od lat  kobietom, co samo w sobie jest niepokojącym obrotem spraw. Czy chłopcy zmienili się, czy nie, już dawno minął czas na eksperymenty. To wspaniała wiadomość, że dziewczęta i młode kobiety są gotowe na sukces w najbliższych latach. Ale pozwolenie na dorastanie pokolenia chłopców w poczuciu bezużyteczności i oderwania od korzeni nie jest receptą na spokojną przyszłość. Mężczyźni mają niewiele naturalnych grup wsparcia i ograniczony dostęp do opieki społecznej, a ich grupy wsparcia, istniejące w USA, często maja silnie odczuwalne antykobiece nastawienie. Małżeństwa rozpadają się albo nie są zawierane, a dzieci wychowują się bez ojców. Dalekie od celebrowania, wrastające możliwości kobiet postrzegane są jako zagrożenie.

Jak wyglądałoby społeczeństwo, w którym kobiety są u steru? Mamy już pojęcie. Po raz pierwszy w grupie wiekowej Amerykanów w wieku od 30 do 44 lat jest więcej kobiet z wyższym wykształceniem niż mężczyzn, a efekty są przykre dla stosunków rodzinnych, co obrazuje serial Leave it to Beaver [uosobienie bezpieczeństwa, stabilności i bycia razem]. W 1970 roku kobiety przyczyniły się do wzrostu z 2 do 6 procent dochodu rodziny. Teraz typowa pracująca żona przynosi do domu 42,2 procent dochodu, a cztery na 10 matek, w tym wiele samotnych, jest jedynymi żywicielkami w rodzinie. Cała kwestia, czy matki powinny pracować, nie jest już ważna - twierdzi Heather Boushey z Center for American Progress - bo one po prostu tak robią. Tej wyidealizowanej rodziny – on pracuje, ona pozostaje w domu, już praktycznie nie ma.

Od 1970 roku położenie małżeństw zmieniło się radykalnie. Zwykle dochody kobiet były głównym czynnikiem uwarunkowania, czy rodzina znajdzie się wyżej na drabinie społecznej, czy pozostanie w stagnacji. I coraz większa liczba kobiet nie mogących znaleźć mężczyzn o podobnych dochodach i wykształceniu rezygnuje z małżeństwa całkowicie. W 1970 roku 84 procent kobiet w wieku od 30 do 44 lat było mężatkami, obecnie jest to 60 procent. W 2007 roku wśród amerykańskich kobiet bez dyplomu szkoły średniej tylko 43 procent było mężatkami. A jednak, mimo załamywania rąk nad samotnością starej panny, prawdziwym przegranym w społeczeństwie - jedynym, który osiągnął tylko nieznaczne zyski finansowe od 1970 roku - jest mężczyzna nieżonaty, biedny czy bogaty, z wykształceniem lub bez. Kury domowe się radują, to koniec z wieczorami kawalerskimi.

Socjolog Kathryn Edin spędziła pięć lat rozmawiając z ubogimi matkami z przedmieść blisko Filadelfii. Odkryła, że wiele z tych dzielnic zamieniło się w matriarchaty, kobiety podejmują wszystkie decyzje i dyktują, co mężczyźni powinni, a czego nie powinni robić. Myślę, że tym, czego feministki nie rozumiały - powiedziała mi Edin - jest to, ile władzy mają kobiety, gdy nie są związane małżeństwem. Podejmują wszelkie ważne decyzje: czy mieć dziecko, jak je wychować, gdzie mieszkać. Przyjmują postawę: "albo będzie jak ja chcę, albo do widzenia”. Trzydzieści lat temu normy kulturowe były takie, że to ojcowie mogli powiedzieć: "Super, złap mnie, jeśli potrafisz." Teraz są zdeterminowani aby być ojcami, ale pesymistycznie oceniają swoje możliwości spełnienia damskich oczekiwań. Kobiety nie chcą ich jako mężów, bo nie mają stałego dochodu ani świadczeń. Więc co oni mają?- Nic- mówi Edin. - Oni nie mają nic. Mężczyźni po prostu zostali zmieceni z powierzchni podczas recesji z lat 90-tych i ten stan rzeczy nigdy się nie poprawił. Teraz jest po prostu strasznie.

Dzisiejsza sytuacja nie jest, jak Edin lubi mówić, feministyczną nirwaną.  Problem dzieci urodzonych poza małżeństwem przeniósł się do barrios i pól kempingowych na obszarach wiejskich i małych miast i pełznie w górę drabiny społecznej. Od długiego czasu jest bez zmian, grupa amerykańskich dzieci urodzonych poza małżeństwem wzrosła do 40 procent w ciągu ostatnich kilku lat. Wiele matek walczy z problemami finansowymi; najbardziej przebojowe pracują, chodzą do szkoły, karmią dziecko  w biegu, a potem zasypiają w windzie na uczelni.

Jednak nadal one nadają ton. Zmiany w rodzinie w ciągu ostatnich czterech dekad były złe dla mężczyzn i złe dla dzieci, ale nie jest jasne, czy są złe dla kobiet - mówi W. Bradford Wilcox, szef Narodowego Projektu Małżeństwa na Uniwersytecie Wirginii. Przez lata naukowcy proponowali różne teorie do wyjaśnienia erozji małżeństw z niższych klas: wzrost pomocy społecznej lub zanik pracy i tym samym ubywanie liczby mężczyzn zdatnych do małżeństwa. Jednak Edin myśli, że najbardziej przekonująco wyjaśnia upadek małżeństwa fakt, że  kobiety ustalają warunki i ustawiają poprzeczkę zbyt wysoko dla mężczyzn wokół nich. Chciałam marzenie o wygodnym życiu, dom z białym płotem - powiedziała Edin pewna kobieta.  Ale  mężczyźni których znała po prostu nie stanęli na wysokości zadania, więc ona sama stała się kobietą -  matką, kobietą - ojcem, utrzymującą rodziną. W przyszłości cały kraj może wyglądać podobnie jak dziś dla wielu Afroamerykanów z niższej klasy: kobiety pną się do góry, ale mężczyźni nie nadążają. Po raz pierwszy pokolenie białych kobiet z wykształceniem wyższym może dołączyć do jego czarnego odpowiednika w nowym rodzaju klasy średniej, gdzie małżeństwa są coraz rzadsze.

Tradycyjny porządek został zachwiany, oznaki jego głębokiego zakłócenia pojawiły się w  nietypowych regionach, budzących zdziwienie. W Japonii doszło do krajowej paniki z powodu nastania  tzw. „roślinożerców”. Kohorty młodych mężczyzn odrzucających model pijących ojców – etatowców w zamian pracują w ogrodzie, organizują imprezy z deserami, w sposób przerysowany naśladując kobiety,  odmawiają seksu. Ich pokoleniowe odpowiedniki wśród młodych kobiet są nazywane w Japonii  „mięsożercami”, a czasem „myśliwymi”.

Amerykańska popkultura wciąż produkuje niezliczone warianty samca omega, który plasuje się nawet poniżej beta w otoczeniu wilków. To często bezrobotny, romantycznie obciążony nieudacznik, kreujący się na wiecznego młodzieńca (Knocked Up lub 40-letni prawiczek, reżyser Judd Apatow) lub mizantrop bez wyrazu (Greenberg, Noah Baumbach), albo szczęśliwy leniuch (w reklamie piwa Bud Light). Może on być słodki, gorzki, nostalgiczny, lub cyniczny, ale nie może dowiedzieć się, jak być mężczyzną.  Nazywamy się nawzajem koleś  -  mówi bohater Bena Stillera w Greenberg - ale to jest żart. To tak, jakby naśladować innych ludzi.  Jak wyjaśnia Katie Roiphe w swym eseju The Naked and the Conflicted (Nadzy i Niezdecydowani) - w międzyczasie amerykański męski powieściopisarz stracił wiarę w siebie i całkowicie zrezygnował z seksu jako sposobu, by jego bohaterowie doszli do dominacji w stylu macho.  Obecny styl seksualny jest bardzo dziecinny - pisze - niewinność jest bardziej modna niż męskość, przytulenie bardziej preferowane niż seks.

W tym samym czasie pojawił się nowy rodzaj kobiety alfa, wywołując niepokój i czasami lęk. Tropem kuguara zaczynało się żartem o zdesperowanych starszych kobietach. Teraz zdarza się również w mediach mainstreamowych, nawet w Hollywood, dom dla ponad pięćdziesięcioletniego producenta z gwiazdką filmową uwieszoną na jego ramieniu. Susan Sarandon i Demi Moore mają chłopaków - zabawki,  Aaron Johnson, 19-letni gwiazdor Kick-Ass, jest dumną chłopięcą zabawką dla kobiety 24 lata od niego starszej. W New York Times Gail Collins napisał niedawno, że zjawisko kuguar zaczyna wyglądać wcale nie na dotyczące zdesperowanych kobiet, ale zdesperowanych młodych mężczyzn amerykańskich, którzy nawiązują kontakty ze starszą, dobrze zarabiającą  kobietą. Fabuła filmu Up in the Air  na tle recesji w erze zwolnień, uwypukla wątek o rozbitym ego amerykańskiego mężczyzny. Jego bohater - postać grana przez George'a Clooneya - określany jako zbyt stary, aby być atrakcyjnym dla młodszej koleżanki, zostaje później odrzucony przez starszą kobietę, w której zakochuje się po tym jak poszła z nim do łóżka, a  która, jak się okazuje, jest mężatką!  George Clooney! Jeśli najseksowniejszy mężczyzna  może być dwukrotnie odrzucony przez kobiety w filmie, to jaka jest nadzieja dla kogoś innego?  Przekaz dla amerykańskich mężczyzn można podsumować poprzez tytuł dzieła romantyczno-komediowego z ostatnich lat: She’s Out of My League (Dziewczyna z ekstraklasy).

W rzeczywistości, im więcej kobiety dominują, tym bardziej zachowują się, i słusznie, jak dominującą płeć. Statystyki przemocy popełnianej przez kobiety w średnim wieku wzrosły gwałtownie od 1980 roku i nikt nie wie, dlaczego. Sensacyjne morderczynie regularnie pojawiają  się w wiadomościach: Amy Bishop, mordercza profesor z Alabamy; Jihad Jane i jej pomocnica, Jihad Jamie; najnowsze pokolenie Czarnych Wdów, odpowiedzialne za zamachy samobójcze w Rosji. W Ghost Writer Romana Polańskiego, żona polityka, tradycyjna kura domowa, jest ukazana jako uplątana w podstępny spisek morderczyni z zimną krwią. W swoim niedawnym wideo Telefon, Lady Gaga z jej nieomylnym dla skrajności kulturowych radarem, przedstawia losy Thelma i Louise jako opowieść nie o nieuchwytnych kobiecych umocowaniach, ale o zwykłej władzy bezwzględnej. Zamiast zabijania siebie, ona i jej dziewczyna (grana przez Beyoncé) zabijają złego chłopaka i innych wybranych losowo w morderczym szale, a potem uciekają własnym żółtym pickup’em, gdy Gaga chwali: Zrobiłyśmy to, Honey Bee.

Marlboro Man

Tymczasem postać kapitana bestii i kraju dzikiego wydaje się zbyt daleko idąca i niedorzeczna nawet dla reklam. Jego nowoczesnymi odpowiednikami są karłowaci mężczyźni w reklamie Dodge Charger, która weszła na antenę podczas tegorocznego Super Bowl w lutym.  Można by pomyśleć, że spośród wszystkich dni w roku  Super Bowl w niedzielę powinno być tą najbardziej pożądaną okazją do   święta macho przed kamerą. Według  reklamy Super Bowl uczestnicy powinni dać spokój piłce i szaleć w wyścigach motocykli, albo robić cokolwiek, co mężczyźni sobie wyobrażają, że mogą robić przez cały dzień, jeśli tylko nie ma kobiet, aby ich powstrzymać.

Zamiast tego, czterech panów patrzy w obiektyw, nie uśmiechają się, nie poruszają, z wyjątkiem lekkiego mrugania powiekami i kołysania się. Wyglądają jakby zażyli transkwiliery, albo ledwie mogli utrzymać się na nogach przy bryzie idącej z przeciwka. Ich usta się nie poruszają, ale lektor wyjaśnia, że zostali zmuszeni do milczenia przez oczekiwania marudnych pracodawców, nudnych faszystów-ekologów i kobiet. Zwłaszcza kobiet. Opuszczam deskę klozetową, segreguję śmieci do recyklingu, używam twojej pomadki do ust. To ostatnie - pomadka do ust - wyraża tłumiony gniew przeciwko dominacji płci przeciwnej. Potem nagle odcinek reklamy przenoszący do świata fantazji; Dodge Charger przyspiesza w kierunku kamery, podkreślony dużymi literami napis: MAN’S LAST STAND. Ale to  motto nie jest przekonujące. Po pokazie milczenia i bierności można tylko wyobrazić sobie kobietę - z błyszczącymi ustami - za kierownicą bestii.

Ten artykuł jest dostępny w Internecie pod adresem:

http://www.theatlantic.com/magazine/archive/2010/07/the-end-of-men/308135/
Wspierane przez Hosting o12.pl