xman1
Facet Nowo Narodzony.org
   Home      Co piszą inni      Koniec mężczyzn 3

... Zatrudnienie typu biurowego stale dostosowywano i nadal dostosowuje się do rynku pracy kobiet. Od ponad 30 lat jest ono też kształtowane przez nie same na nowo. Joel Garreau uchwycił to zjawisko w Edge City, swojej rozprawie z 1991r. , badającej dynamikę przedmieść, gdzie powstają biurowce i centra handlowe o gigantycznych powierzchniach oraz typowe domy mieszkalne. Firmy wyprowadziły się z miasta w poszukiwaniu nie tylko niższych czynszów, ale również „najlepiej wykształconych, najbardziej sumiennych i stabilnych pracowników.” Znalazły swe najjaśniejsze perspektywy wśród „kobiet z klasy średniej, zatrudnianych na niepełnych etatach lub pracujących poniżej poziomu wykształcenia, żyjących w gminach sąsiadujących z obszarem miejskim. Gdy Garreau badał źródła dotyczące powstawania podmiejskich dzielnic biurowych, zwrócił szczególną uwagę na rok 1978, szczyt we wchodzeniu kobiet na rynek pracy. Kiedy siła fizyczna została wyłączona z listy wymagań zawodowych, kobiety często wypadały lepiej niż mężczyźni. Były inteligentne, posłuszne, i dopóki  pracodawcy mogli tworzyć wygodne dla nich miejsca pracy, bardziej niezawodne. Film Office Space z 1999 r. był może pierwszym, który uchwycił, jak obcym i przygnębiającym doświadczeniem może być dla mężczyzn typowy biurowiec. Peter i jego dwóch przyjaciół, zdegustowani pracą i szefem, defraudują pieniądze z firmy i przestają reagować na poranny budzik. Film kończy się podpaleniem biurowca przez  pracownika - mężczyznę i odejściem  Petera do pracy w budownictwie.

Oczywiście blisko szczytu piramidy zatrudnienia marsz kobiet w górę słabnie. Wybitne kobiety prezeski, dawniej i obecnie, są tak wyjątkowe, że zalicza się je do gwiazd pomniejszej wielkości i większość z nas może wymienić ich nazwiska, mimo że czyta biznesowe strony tylko od czasu do czasu: Meg Whitman na eBay, Carly Fiorina w Hewlett-Packard, Anne Mulcahy i Ursula Burns w Xerox, Indra Nooyi w PepsiCo. Ich osiągnięcia uważa się za tak niezwykłe, że Whitman i Fiorina wykorzystują je w kampaniach politycznych. Jednak tylko 3% prezesów z rankingowej listy Magazynu Forbes to kobiety, a ich liczba nigdy nie wzrosła znacznie powyżej tego progu.

Ale nawet sposób, w jaki ta kwestia jest teraz  pojmowana ujawnia, że w kręgach elitarnych sprawowanie władzy przez mężczyzn nie jest już regułą. W biznesie brak kobiet wśród decydentów jest traktowany jako drenaż mózgów i trudności z zatrzymaniem talentów w miejscu pracy. Jednak choć kobiety prezeski zdarzają się rzadko w największych spółkach amerykańskich, są wysoko cenione: w zeszłym roku zarobiły średnio 43% więcej niż ich współpracownicy i otrzymały większe podwyżki.

Nawet wokół delikatnej kwestii pracujących matek warunki rozmów ulegają zmianom. W zeszłym roku, w opowieści o karmieniu piersią narzekałam, że wczesne lata wychowywania dzieci uniemożliwiają kobietom osiągnięcie pozycji władzy. Jednak termin ścieżka mamusi powoli przechodzi metamorfozę do neutralnego płciowo Flex Time /ruchomy czas pracy/, odzwierciedlając zmiany w traktowaniu siły roboczej. Według badania opublikowanego w zeszłym roku w Harvard Business Review, dla obydwu płci absolwentów wyższych uczelni elastyczne rozwiązania są stawiane na szczycie listy postulatów w miejscu pracy. Firmy chętne aby przyciągnąć i zatrzymać utalentowanych pracowników i menedżerów reagują pozytywnie na takie oczekiwania. Firma doradcza Deloitte, na przykład, uruchomiła program wzorcowy, pod nazwą Mass Carreer Customization, pozwalający pracownikom dostosować swoje godziny pracy w zależności od etapu życia. Program, jak i witryna internetowa Deloitte wyjaśniają, jak rozwiązać złożony problem, który już nie może być klasyfikowany jako sprawa kobiet.

Kobiety sięgają po przywództwo w chwili, gdy ich talenty są szczególnie dobrze dopasowane do obecnych wymagań - pisze David Gergen we wstępie do Enlightened Power: How Women Are Transforming the Practice of Leadership [Jak kobiety zmieniają praktyki przywódcze]. Cóż to za talenty? Kiedyś uważano, że liderzy powinni być agresywni i konkurencyjni, oraz że mężczyźni z natury posiadają te cechy. Ale badania psychologiczne skomplikowały ów obraz. W laboratorium badawczym symulującym  negocjacje, mężczyźni i kobiety są po prostu równie stanowczy i konkurencyjni, a różnice stanowią  margines. Mężczyźni mają tendencję do podkreślania swojej wartości w sposób kontrolowany, podczas gdy kobiety uwzględniają prawa innych, ale oba style są równie skuteczne - piszą psychologowie Alice i Linda Carli Eagly w swojej książce z 2007 r., Through the Labyrinth.

Przez lata naukowcy czasem przesadnie oceniali te różnice i opisywali szczególne talenty kobiet w surowych stereotypach płci: kobiety jako bardziej empatyczne, jako lepsze w osiąganiu konsensusu i lepiej myślące lateralnie; kobiety jako przynoszące wyższą moralnie wrażliwość do okrutnego świata biznesu. W latach 90. to pole feministycznej teorii biznesu wydawało się przesadzone. Ale po ostatnim kryzysie finansowym te pomysły mają większy rezonans. Naukowcy zaczęli szukać relacji między testosteronem a ryzykiem nadmiernym i zastanawiają się, czy grupy mężczyzn w jakiś sposób podstawowo - hormonalny nie pobudzają siebie wzajemnie do podjęcia lekkomyślnych decyzji. Obraz wyłaniający się stąd  jest lustrzanym odbiciem tradycyjnej mapy płci: mężczyźni i rynki po stronie irracjonalnych i nadmiernie emocjonalnych, a kobiety po stronie fajnych i zrównoważonych.

Nie mamy jeszcze pewności, czy testosteron silnie wpływa na podejmowanie decyzji biznesowych. Jednak postrzeganie idealnego lidera biznesu zaczyna się zmieniać. Stary model zarządzania i kontroli z jednym liderem posiadającym wszystkie moce decyzyjne jest uważany za nieelastyczny. Historyk i ekspert w sprawach przywództwa, James MacGregor Burns, nowy model nazywa czasem „po-heroicznym” lub „transformacyjnym”. Jego celem jest, by zachowywać się jak dobry trener i kierować swoją charyzmę na motywowanie innych, aby byli pracowici i kreatywni. Model nie jest wyraźnie zdefiniowany jako feministyczny, ale jest echem literatury o różnicach damsko-męskich. Program w Columbia Business School, na przykład, uczy wrażliwego przywództwa i inteligencji społecznej, w tym lepszego czytania mimiki i języka ciała. Nigdy wyraźnie nie mówimy: Rozwijaj swoją kobiecą stronę, ale jasne jest, że o to nam chodzi - stwierdza Jamie Ladge.

Badanie z 2008 r. próbowało oszacować wpływ tego bardziej kobiecego stylu zarządzania. Naukowcy z Columbia Business School oraz University of Maryland przeanalizowali dane na temat najlepszych 1.500 amerykańskich przedsiębiorstw od 1992 do 2006 w celu określenia relacji pomiędzy wynikami firmy i udziałem kobiet w zarządzaniu na szczeblu wyższym. Firmy, które zatrudniały kobiety na najwyższych stanowiskach, miały lepsze wyniki. Było to szczególnie czytelne, gdy firma wprowadziła t.zw. intensywną strategię innowacji, w której, zdaniem naukowców, kreatywność i współpraca mogą być szczególnie ważne. Zawiera się w tym stwierdzeniue trafny opis przyszłościowej gospodarki.

Być może ma tu znaczenie wpływ kobiet na poprawę wyników przedsiębiorstwa; możliwe też, że lepiej działające firmy są w stanie utrzymać na stanowiskach kobiety o wysokim potencjale. Ale związek jest oczywisty: innowacyjne i zyskowne firmy to te, które promują kobiety. To samo badanie   Columbia-Maryland ustaliło ranking amerykańskich branż przez proporcję firm, które zatrudniały kobiety -  menedżerów. Na dolnym krańcu  listy sytuują się jak duchy z przeszłości gospodarki: przemysł stoczniowy, nieruchomości, węgiel, huty, maszyny.

Oczywiście, trudno dokładnie powiedzieć dokąd zmierza świat, patrząc na obecną siłę roboczą.  Aby ujrzeć przyszłość - siły roboczej, gospodarki i kultury - trzeba spędzić trochę czasu na uczelniach amerykańskich i w szkołach zawodowych, gdzie toczy się cicha rewolucja. Bardziej niż kiedykolwiek, college jest bramą do sukcesu gospodarczego, niezbędnym warunkiem przejścia do wyższej klasy średniej - i coraz bardziej również do niższej, tej licznej, ambitnej klasy, która definiuje nasze społeczeństwo. Biorąc pod uwagę czynnik demograficzny jest absolutnie jasne, że w nadchodzących dekadach klasa średnia będzie zdominowana przez kobiety.

Wszyscy słyszeliśmy o luce ze względu na płeć kulturową na uczelniach. Jej konsekwencje nie zostały jeszcze w pełni skonsumowane. Prawie 60 % tytułów magisterskich, około połowy wszelkich dyplomów prawa i medycyny i 42 % wszystkich MBA  przypada na kobiety. Podobnie prawie 60 % wszystkich stopni licencjackich  - wymogu minimalnego, w większości przypadków, na dostatnie życie. W jaskrawej sprzeczności do tendencji z 1970 roku, mężczyźni częściej posiadają tylko dyplom ukończenia szkoły zawodowej lub liceum. Wydawałoby się, że  mężczyźni działali w sposób racjonalny, kształcąc się wystarczająco, aby poradzić sobie w życiu i na rynku pracy - mówi Tom Mortenson, starszy naukowiec z Instytutu Pell na rzecz Studiów Szans w Szkolnictwie Wyższym.- Ale oni po prostu nie nadają się do zmian.

Tej wiosny, aby poczuć dynamikę genderową na wyższych uczelniach odwiedziłam kilka szkół w okolicy Kansas City. Zaczęłam w kampusie śródmiejskiego Metropolitan Community College. Metropolitan jest to rodzaj miejsca, dokąd ludzie chodzą by zdobywać praktyczne umiejętności niezbędne do pracy oraz być na bieżąco z nowymi wymogami przy zmieniającej się gospodarce.  Jak to bywa ostatnio w większości college’ów lokalnych, łatwo było spostrzec, że nie ma mężczyzn. Pewnego popołudnia, w kawiarni znajdującej się w piwnicy ceglanego budynku prawie bez okien, wiele kobiet starało się nie spuszczać oka z ich podręczników biologii i ignorować wiadomości od opiekunów własnych dzieci. Kolejna grupa czekała na zewnątrz toalety, zaplatając sobie wzajemnie włosy. Pewna kobieta, ciągle jeszcze ubrana w fartuch medyczny, wyglądała jakby miała zasnąć w windzie między pierwszym i czwarty piętrem.

Kiedy Bernard Franklin został prezydentem kampusu w 2005 r., rozejrzał się i nakazał pracownikom, by „rekrutować więcej chłopców.” Stworzył on programy pomocy i grupy do uczenia się wyłącznie dla mężczyzn. Dołożył szczególnych starań, aby stworzyć więź ze studentami płci męskiej, którzy lubili go nazywać Suit. To zdenerwowało niektóre moje feministki - wspomina. Jednak kilka lat później fala kobiet nadal zalewała szkołę - one obecnie stanowią około 70 procent studiujących. Afro-amerykańskie kobiety, zwykle kilka lat starsze niż tradycyjnie studenci, a ostatnio również białe kobiety z klasy robotniczej z przedmieść, poszukujące taniego sposobu do doskonalenia zawodowego przychodzą, aby szkolić się w pielęgniarstwie i nauczycielstwie.  A mężczyźni? Cóż, niewiele się zmieniło. Przypominam sobie jednego faceta, który był naprawdę inteligentny - powiedział jeden ze szkolnych doradców.  - Ale on czytał na poziomie szóstej klasy i poczuł wstyd przed kobietami. Musiał ukrywać swoje książki przed przyjaciółmi, którzy dokuczali mu, gdy studiował. Potem wymyślał wymówki. „Jest wiosna, muszę grać w piłkę.” „Jest zima, zbyt zimno.”  Nie udało mu się.

Z ekonomicznego punktu widzenia ma to sens, że ​​niektóre kobiety chodzą do college’ów lokalnych - i w rzeczywistości na wszystkie uczelnie - w większych ilościach niż mężczyźni. Kobiety w wieku od 25 do 34 lat, które skończyły tylko szkołę średnią, obecnie mają przeciętny dochód 25.474 dolarów, podczas gdy mężczyźni w tej samej grupie wiekowej zarabiają 32.469 dolarów. Ale to się sprawdza tylko do pewnych granic. Dobrze płatna dożywotnia praca zapewniana przez związki zawodowe zanika od co najmniej 30 lat. W Kansas City, na przykład, przeobrażenia następowały od wytwarzania stali poprzez technologie farmaceutyczne do informatyki. Gospodarka nie jest przyjazna dla ludzi, jak to było kiedyś - mówi Jacqueline King z Amerykańskiej Rady ds. Edukacji. - Można by przypuszczać, że mężczyźni i kobiety pójdą do odpowiednich szkół w tym samym tempie. Ale tak się nie stało.

W 2005 roku grupa King’a przeprowadziła  w college’u badanie wśród dorosłych o niższych dochodach. Mężczyznom, jak się okazało, trudniej było podjąć nowe obowiązki szkolne, nawet wtedy, gdy pilnie potrzebowali przekwalifikowania zawodowego. Raczej ociągali się w nauce [mieli zaległości od samego startu], a wielu uważało się za zastraszanych pracą szkolną. Narzekali na uczucie odosobnienia i byli znacznie gorsi w poszukiwaniu kolegów i grup do wspólnego uczenia się, lub pedagogów pomocnych w dostosowaniu. Matki wracające do szkoły uważały się za dobry wzór do naśladowania dla ich dzieci. Ojcowie mieli obawy, że uchylają się od swoich obowiązków jako żywiciele rodziny.

Luka ze względu na kulturowe zróżnicowanie płci na uczelniach

Zjawisko to stało się odczuwalne dla niektórych osób pobierających naukę na wyższych uczelniach  w połowie lat 2000. Pojawiło się nie tylko w college’ach lokalnych i szkołach o profilu humanistycznym, ale i we flagowych uczelniach publicznych, jak: UCS, SUNY i UNC. Podobnie jak wiele z tych szkół, University of Missouri w Kansas City, publiczny uniwersytet badawczy z ponad 13 tysiącami studentów, liczy teraz prawie 60 % kobiet. Jest to poziom, który niepokoi wielu administratorów ze względu na atmosferę i renomę szkoły. W lutym odwiedziłam UMKC w towarzystwie Ashley Burress,która pełni funkcję prezydenta reprezentującego wszystkich studentów w organach władzy (pozostałymi trzema reprezentantkami studenckimi w tym roku akademickim były również kobiety). Burress, urocza, niska, Afro-Amerykanka, 24-letnia studentka podyplomowa, która stara się o doktorat w aptekarstwie, postawiła ​​wiele z tych samych zarzutów, które słyszałam od innych młodych kobiet. Faceci oceniają się wzajemnie na piątkę, kiedy otrzymują trójkę, podczas gdy dziewczyny są aż nadmiernie krytyczne, gdy dostają czwórkę z minusem.. Chłopaki spędzają czas na grach wideo we własnych pokojach w akademiku, podczas gdy sala studyjna jest pełna dziewczyn. One zdobywają dyplomy bez dramatu, a faceci wydają się zawsze zagrożeni dryfowaniem. W 2012 roku będę Dr. Burress - powiedziała.- Czy będę miała do czynienia z facetami, którzy nie mają nawet licencjatu? Chciałabym pójść na randkę, ale sama się zmieszczę w bardzo malutkim basenie.

UMKC jest szkołą klasy robotniczej i średniej- miejscem, gdzie tradycyjne role genderowe niekoniecznie są równoznaczne z anatemą. Jednak kiedy rozmawiałam ze studentami tej wiosny, zdałam sobie sprawę, jak bardzo zmieniły się podstawowe oczekiwania kobiet i mężczyzn. Wiele matek - studentek rozpoczęło kariery w późniejszym okresie życia, czasem po rozwodzie. Swoje córki przekonały, aby wcześniej przystąpiły do budowania własnych karier. Byłby więc kampus pełen Tracy Flick, z tą różnicą, że nie wydawałoby się to ani szczególnie kruche ani potajemnie rozpadające.

Victoria, Michelle i Erin są siostrami sorority. Matka Victori jest w niepełnym wymiarze czasu pracy barmanką w hotelu. Victoria uczy się biologii i chciałaby zostać chirurgiem, wkrótce będzie składała papiery do kilku uczelni medycznych. Nie chce mieć teraz dzieci, bo wie, że będzie w szpitalu, 100 godzin tygodniowo, a kiedy zdecyduje się na dzieci, to on - bezimienny on - będzie w domu grając w gry z dzieciakami.
 
... ciąg dalszy na kolejnej stronie
 



Wspierane przez Hosting o12.pl